Czuję sie do dupy.
Całe życie gonię za dobrymi ocenami.
Najpierw dlatego, że to było fajne mieć lepsze oceny od innych.
Potem dlatego, że byłoby głupio się stoczyć i trzeba było utrzymać poziom.
No i chciałam się wykazać. Krzyknąć takie: Hej! Nie mam rodziców ze znajomościami, ani z kasą ale też coś mogę w życiu ciekawego osiągnąć!
A jak jest aktualnie?
Składa się na nie tylko jeden czynnik. Szkoła.
Szkoła.
W szóstej klasie spadła na mnie jak objawienie. Pod postacią, świeżo wyremontowanej, prestiżowej jak na nasz powiat placówki oświaty w mieście, pół godziny autobusem od domu.
A jak jest teraz?
Gorzej być nie mogło.